Odwiedzający





Notki!
Witaj!
Historia zaczyna się w chwili, kiedy Święta Trójca przekracza próg Hogwartu po raz piąty, by spotkać na swojej drodze jeszcze więcej magicznych przygód, niebezpiecznych stworzeń i realnych wrogów.
Klik!

3 stycznia 2016

Rozdział 1

Harry’ego postawił na nogi hałas dobiegający z kuchni. Zerwał się z łóżka jak oparzony i przetarł zaspane oczy, rozglądając się za czystym ubraniem, które mógł dzisiaj założyć.
Wiele się zmieniło w życiu piętnastoletniego Pottera. Po tym jak Syriusz został oczyszczony ze wszelkich zarzutów, Dumbledore wystosował odpowiedni list do Dursley’ów, którzy niemalże zakwiczeli z radości na wieść, że ich znienawidzony krewny, wyniesie się z ich życia na dobre. Tylko szkoda, że dopiero po 14 latach - jak to stwierdził wuj Vernon, na co nastoletni czarodziej mu w duchu przytaknął. 
Po dwóch tygodniach spędzonych tutaj, Harry obiektywnie stwierdził, że Syriusz był o niebo lepszym opiekunem niż jego mugolscy krewni. Zacznijmy od tego, że nastolatek mógł robić co chciał, jeść co chciał i co najważniejsze, czuł się swobodnie w miejscu, który mógł z sukcesem nazwać swoim domem. Po za tym, czuł się bezpiecznie w Kwaterze Zakonu, pomijając już przyjaźniejsze otoczenie. Zawsze ktoś tutaj się kręcił (chociaż Snape trochę za często, ku rozpaczy Harry’ego), a ponad to dom chroniły skomplikowane zaklęcia, których czarodziej z zewnątrz nie mógłby rozszyfrować.
Po założeniu ubrania i okularów, zbiegł po schodach, zaciekawiony zamieszaniem dochodzącym z dołu, jak i głośnymi rozmowami. Kiedy otworzył drzwi, pierwszą rzeczą, którą zauważył była burza brązowych loków, która zasłoniła mu pole widzenia.
- Też się cieszę, że cię widzę, Hermiono - wydusił, próbując złapać oddech. Rozentuzjazmowana Hermiona obejmowała go równie mocno co Diabelskie Sidła, przez co miał wrażenie, że zaraz wyzionie ducha. Również tęsknił za przyjaciółką, ale jej nadgorliwość powodowała, że nie miał okazji złapać tchu.
Wyraźnie zmieszana, odsunęła się i uśmiechnęła przepraszająco. Nie uszło uwadze Pottera, że znacznie urosła przez ostatnie dwa miesiące, a co więcej - obcięła włosy do ramion i ubrana była w szmaragdową bluzkę, która tylko podkreślała kolor jej oczu. Mimo iż Harry nie znał się na modzie i wiodących trendach, w głębi ducha musiał przyznać, że Granger prezentowała się wyjątkowo ładnie. 
Odpowiedział jej równie przyjaznym uśmiechem i podszedł do Syriusza, który mamrotał coś pod nosem, robiąc jajecznicę.
Co jak co, ale Harry znał się na robieniu jajecznicy. Do dziś śniły mu się po nocach czasy, kiedy to ciotka Petunia biła go po głowie ścierką, by w końcu nauczył się, że danie ma być miękkie i za razem soczyste. 
- Musisz częściej mieszać - poradził mu, na co sfrustrowany Syriusz, rzucił patelnią w okno - Albo po prostu rzuć patelnią gdziekolwiek - dodał, zaskoczony reakcją chrzestnego, wpatrując się w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą widniała szyba. W jednym kawałku.
- Powinienem zrobić płatki z mlekiem - burknął Black, rzucając łyżkę do zlewu.
- Albo pozwolić mi zrobić jajecznicę - odpowiedziała rezolutnie Hermiona, gładząc wyjątkowo brzydkiego kota, który wziął się niewiadomo skąd, patrząc z ukosa na Syriusza, który rzucił się do lodówki w poszukiwaniu czegoś innego, co mógłby podać na śniadanie - Może będzie lepiej jeśli darujemy sobie śniadanie. 
Cała Hermiona. Dziewczyna nie wahała się powiedzieć na głos co myśli, jeśli komuś zdarzyło się zrobić błąd. Był to jeden z powodów dlaczego Harry i Ron unikali jej na początku pierwszej klasy. Wtedy wydawała im się wyjątkowo zarozumiała, przez co spędzanie z nią czasu było wręcz nie do zniesienia. Teraz, była równie zarozumiała co cztery lata temu, ale chłopcy przyzwyczaili się do tego, mimo iż czasem przesyłali sobie ukradkowe spojrzenia.
- Powinienem był napisać do Molly, ona wiedziałaby… - wymamrotał Syriusz, którego głowa siedziała w lodówce - Gdzie jest to przeklęte mleko… STWOREK! - wrzasnął, odsuwając się od urządzenia - Kupiłeś mleko, jak cię prosiłem? - zapytał skrzata, który się zmaterializował, słysząc głos swojego pana.
Hermiona wciągnęła głośno powietrze, już gotowa wygłosić Syriuszowi kazanie o tym, że nie powinno się wykorzystywać skrzatów domowych, kiedy Harry, czując co się święci, szybko zmienił temat.
- Spakowałaś już się? Będziemy musieli pojechać na dworzec za godzinę - zwrócił się do Hermiony.
Czarownica pokiwała głową i postawiła Krzywołapa na podłogę, bo ten, wyrywał się jak mógł, byleby uciec jak najdalej od tej sceny rodem z Rodziny Addamsów.
- A ty? - spytała przyjaciela, przyglądając mu się badawczo.
- Jeszcze nie, pozostało mi…
- No to na co czekasz? Chodź, pomogę ci - przerwała mu Hermiona i powędrowała w stronę sypialni Harry’ego.
Potter spojrzał jeszcze na Syriusza, który był obecnie zajęty kłótnią ze Stworkiem.
- Ale jak to NIE UDAŁO ci się go kupić?  - warczał Syriusz.
- Stworek chciał kupić, co mu Pan kazał, ale sprzedawczyni się spytała Stworka czy Halloween nie jest przypadkiem za miesiąc…
Wiedząc co się dalej stanie, a mając do wyboru awanturę Syriusza ze Stworkiem, a niemalże pedantyczną obsesję Hermiony w pakowaniu rzeczy, Harry niechętnie powędrował za przyjaciółką do swojego pokoju.

Poranek był wyjątkowo mroźny jak na koniec sierpnia. Ludzie pędzili szybko ulicami, opatuleni w płaszcze i szaliki, starając się jak najszybciej znaleźć w ogrzewanych pomieszczeniach, gdzie nie byli kąsani zimnymi porywami wiatru. 
Dlatego też Hermiona z ulgą usiadła obok Harry’ego w przedziale, po dość szybkim marszu. Ledwo co zdążyli na pociąg, przez ten poranny rozgardiasz. Na dodatek, Hermiona zarządziła przepakowywanie jego kufra od nowa, by zmieściło się tam grube tomisze z transmutacji i para ciepłych skarpet zimowych.
Dopiero teraz Harry zauważył, że pod oczami Hermiony malowały się cienie ze zmęczenia. Prawdę mówiąc, to jej lato nie było równie przyjemne co u jej przyjaciela. Jej rodzice mieli wyjątkowo dużo roboty w swoim gabinecie dentystycznym i to na Hermionę spadł niezbyt miły obowiązek opieki nad bratankiem ojca, który zachowywał się jakby go opętał szatan. Przez to wszystko nawet nie dała rady przestudiować wszystkich książek, które ich obowiązywały w tym roku. Była pewna, że Snape będzie miał używanie, bo nie dała rady nawet zerknąć do książki z eliksirów, co doprowadzało ją na skraj załamania nerwowego. Czuła się jakby zawaliła wyjątkowo ważny egzamin, a teraz już było za późno by cokolwiek z tym zrobić.
- Ronald, gdzieś ty się podziewał? - warknęła na przyjaciela, który ledwo co wstawił głowę do przedziału, a już zaliczył reprymendę od Hermiony - Powinniśmy zrobić obchód pięć minut temu!
Weasley czując co się święci, przewrócił oczami i wszedł do środka. 
- Ginny nie mogła znaleźć swojej różdżki, przez co prawie spóźniliśmy się na pociąg - wzruszył ramionami, nie kwapiąc się by przeprosić Hermionę.
Jak na zawołanie, za wysokim rudzielcem pojawiła się smukła 14latka, nie mniej ruda co jej brat, ściskając w ręku swój kufer. Wraz z nią pojawiła się pucołowata buzia Nevilla oraz Luna w swoim dość osobliwym kapeluszu, przedstawiającym miniaturę Londynu, która była wykonana bardzo dokładnie, bo wliczała świecące światła  uliczne i poruszające się samochody.
- Mnie w to nie mieszaj. To ty zgubiłeś całą swoją bieliznę - powiedziała piskliwym głosem, siadając pomiędzy Hermioną a Harrym. 
- Ginny - burknął Ron, robiąc się cały czerwony na twarzy - Czy możesz już skończyć ten temat? Na brodę Merlina! 
Harry zmarszczył brwi, nad czymś się zastanawiając.
- Obchód? Czemu musicie robić obchód? 
Hermiona i Ron spojrzeli po sobie. Weasley przez całe lato zgrabnie omijał w listach ten temat, a Hermiona… no cóż, nie rozmawiała zbyt wiele z Harrym, przez co nie zastanawiała się nawet co mu powie.
- Harry, Ron i ja zostaliśmy prefektami - powiedziała cicho, patrząc niemalże ze współczuciem na przyjaciela.
Harry zamrugał oczami, wyraźnie zmieszany, słysząc nowe wiadomości. Ron został prefektem? Nie to, żeby na to nie zasłużył, ale to właśnie Harry zasługiwał na to bardziej niż on. 
I po wzroku Luny, Neville’a (a nawet Ginny), odgadł, że to nie tylko on tak pomyślał.
- Myślałam, że to Harry zostanie prefektem - powiedziała na głos Luna, patrząc swoimi błyszczącymi oczami wprost na czerwoną twarz Rona.
- Ty nawet nie jesteś w Gryffindorze - warknął, wyraźnie zirytowany tą uwagą. Wystarczyło mu to, że jego matka na początku myślała, że sowa pomyliła domy i to tak naprawdę nie on został prefektem. Co prawda on też w to nie wierzył. Nawet myślał, że to bliźniacy po raz kolejny zrobili mu dowcip. 
- Nie musisz być chamski, Ron - stanęła w obronie Luny, Ginny, mierząc brata wzrokiem, który by ukatrupił Bazyliszka - Lepiej już idźcie na ten obchód - dodała zimno, rzucając znaczące spojrzenie Hermionie, która dziwnie pobladła, przez co cienie pod oczami jeszcze bardziej rzucały się w oczy. 
Po wyjściu świeżo upieczonych prefektów, Luna, Neville, Ginny i Harry wkrótce zapomnieli o całym zamieszaniu i zaczęli rozmowę o ich wakacjach.
Okazało się, że Luna wyjechała do Irlandii razem z ojcem, szukając stworzonek, których Harry nazwy nawet nie zapamiętał i natknęli się na prawdziwą w świecie Wielką Stopę. Co prawda, nie do końca jej w to uwierzył, ale i tak wydawało mu się bardziej prawdopodobne niż Ron w roli prefekta. 
Kiedy tylko przez jego głowę przeszła mu ta myśl, mimowolnie powędrował myślami do snu z poprzedniej nocy, a dokładniej słów jego matki, która stwierdziła, że Harry wyrósł na rozpieszczonego jedynaka. Jakby to było możliwe, wychowując się jako podnóżek Dursleyów, pomyślał z goryczą, załapując się na końcówkę opowiadania Ginny o wakacjach w Rumunii u Charliego. 
- A tobie jak minęły wakacje, Neville? - zagadał przyjaciela.
Neville pobladł i splótł palce dłoni, które sobie wcześniej położył na kolanach.
- Moja babcia przypadkiem zgniotła Teodorę - powiedział łamiącym się głosem, a w jego oczach zalśniły łzy - Nie dało się jej uratować.
- Och, Neville - poklepała go współczująco po ramieniu Ginny - Tak mi przykro. Jak cię to pocieszy, to w Rumunii wcale nie było tak fajnie. Percy rozwalił sobie kolano, chodząc po górach, przez co słuchaliśmy jego jęczenia aż do domu Charliego - uśmiechnęła się lekko, na co Neville w odpowiedzi wybąkał coś niezrozumiałego pod nosem.
Pociąg zaczął zwalniać, a morze uczniów ubranych w szkolne szaty wylało się na peron. Wśród nich, łatwo było zauważyć Hagrida, który jak zwykle wrzeszczał „Pirszoroczni za mną!”.

Szóstka przyjaciół usiadła w powozie i ruszyła w kierunku zamku, gdzie po raz kolejny miał się rozpocząć kolejny rok nauki. Niestety żadne z nich nawet nie podejrzewało, że ten rok będzie dużo trudniejszy niż poprzednie.

•••

W moim odczuciu rozdział bardzo średni, ale wydaje mi się, że jak akcja nieco nabierze tempa, będzie z czasem lepiej :) Muszę jeszcze raz przeczytać kilka z ostatnich książek HP, bo ostatnimi czasy zaczęła mnie dopadać skleroza.
Dziękuję serdecznie wszystkim, za ciepłe komentarze, jest mi niezmiernie miło, że zainteresowała was moja historia! Przepraszam, za wszelakie błędy i niedociągnięcia, ostatni raz pisałam kilka dobrych lat temu (6? może 7 lat?), przez co wyszłam z wprawy. 

8 komentarzy:

  1. Rozdział mi się podoba ;) Fajnie opisałaś akcję czyta się szybko. Rozśmieszył mnie Syriusz jak robił jajecznicę :D
    Czekam na next!
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, cieszę się bardzo, że przypadł do gustu! Prawdę mówiąc starałam się go napisać dość szybko, bardziej jako taki króciutki wstęp :D

      Usuń
  2. Rozdział fajny ale mało się działo. Mam nadzieję że w następnym będzie więcej akcji. Czekam na następną notkę!!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem, nie wyszło to jak chciałam :( Niestety, ale pisałam tekst cięgiem, kiedy się zorientowałam, że nie może być taki długi i musiałam go podzielić. Obiecuję, że w następnym jest dużo więcej zwrotów akcji. Pozdrawiam i dziękuję za szczerą opinię :*

      Usuń
  3. Czy nie chciałabyś spróbwać swoich sił w pisaniu na PBF?
    To tylko moja mała propozycja, w razie pytań zostawiam namiar na siebie w postaci gadu i link do forum. :)
    gg 8660039
    http://magiclullaby.forumpl.net/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Huh. Co dopiero uciekłam z pbfów! Dziękuję za komentarz, ale ja już tam nie wracam :) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Co z tego, że mało akcji :D
    Ważne, że fajnie się czyta, postacie są świetnie przedstawione i wyobrażam to sobie jak bym oglądała film :D
    Chciałabym tak pisać i co najważniejsze nie robić tak dużo błędów gdyż niestety jest to moją wadą w opowiadaniach...

    Dużo weny, pozdrawiam w ogóle aby ten blog dotarł do końca.

    Ściskam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej <3 Kochana jesteś! Bardzo mi się cieplutko na serduszku zrobiło, jak przeczytałam twój komentarz. Zmotywował mnie on do pisania kolejnych części :D Jeśli chodzi o błędy ortograficzne, to polecam pisanie w wordzie, który sprawdza wszelakie byki ;) Ale jeśli chodzi o stylistykę, to nic nie pomaga tak, jak czytanie kilkukrotnie tekstu i potem poprawianie tego co nie pasuje. Jest też opcja, by podesłać jakiemuś ogarniętemu znajomemu rozdział, albo znaleźć sobie na stałe betę :D Pozdrawiam i moim zadaniem numer jeden w tym roku, jest skończenie tego bloga i rozpoczęcie nowej historii, na którą już mam pomysł! :*

      Usuń