Odwiedzający





Notki!
Witaj!
Historia zaczyna się w chwili, kiedy Święta Trójca przekracza próg Hogwartu po raz piąty, by spotkać na swojej drodze jeszcze więcej magicznych przygód, niebezpiecznych stworzeń i realnych wrogów.
Klik!

7 stycznia 2016

Rozdział 2

Hermiona Granger nigdy nie była zwykłą dziewczyną. Zawsze czuła w głębi duszy, że nie pasuje do swoich, ówczesnych rówieśników. Wszystko zaczęło się kiedy w wieku sześciu lat, przypadkowo  zmieniła kolor swoich brwi na amarantowy. Niestety, rodzice jeszcze wtedy nie wierzyli w niewinność córki i nie byli świadomi, że na świecie istnieje coś takiego jak magia. Dla nich, jak i dla pozostałych mugoli, ten świat pozostawał między książkami, gdzie roiło się od magicznych zaklęć, wymyślnych postaci i niebezpiecznych stworzeń. 
W latach wczesnoszkolnych, magia nad którą nadal nie panowała Hermiona, przysparzała jej jeszcze więcej niezręcznych sytuacji, tym razem przed nauczycielami, jak wtedy kiedy klasowa jaszczurka odeszła z tego świata, a następnego dnia już biegała wesoło po terrarium. Rówieśnicy oczywiście zwalili wszystko na, nie do końca taką niewinną, Hermionę, która po raz kolejny została oskarżona o kłamstwo. Było jej żal stworzonka, dlatego silnie wywołanymi emocjami, jakimś cudem się obudziła zwierzątko z letargu. Ale oczywiście, nadal Granger i jej rodzice, nie byli świadomi istnienia magii. 
Jednakże, tego właśnie dnia Hermiona uświadomiła sobie, że nie ważne jak się będzie starać i zapewniać o swojej niewinności, to i tak znajdzie się ktoś kto stwierdzi iż było inaczej. A że należała do pewnych siebie osób, nie zamierzała zamykać się w swojej skorupie. Wolała czas spędzić przy książkach, by być w klasie najlepszą, by wszyscy trochę odpuścili jej poprzednie wybryki, które przyćmiewałyby jej ówczesne i późniejsze przewinienia. Wtedy też nauczyła się w miarę czasu kontrolować swoje emocje, które już później nie przysparzały jej podobnych problemów. 
Jej mugolskie życie dało jej bardzo ważną lekcję nim po raz pierwszy przekroczyła próg Hogwartu - rób co masz robić, nie ważne co ci ktoś mówi, a wszystko będzie dobrze. Tego się trzymała do dzisiejszego dnia, kiedy została po raz kolejny ofiarą zaczepek, oślizgłego Draco Malfoy’a, który zaczepił ją na korytarzu, oskarżając o oszustwo.
- Granger, powinnaś oddać odznakę prefekta prawdziwemu czarodziejowi. Nie wierzę, że prefektem mogłaby zostać taka szlama jak ty. 
Pech chciał, że Malfoy wałęsając się po korytarzu, zapodział gdzieś po drodze swoich przygłupich goryli, którzy najzwyczajniej w świecie zgubili się w Hogwarcie. Znowu. Po pięciu latach chodzenia tymi samymi korytarzami, dzień po dniu, przez dziesięć miesięcy w roku. 
Hermiona jak to miała w zwyczaju, zacisnęła usta w wąską linię. Niestety tym razem, to niewiele poskutkowało i to był jeden z nielicznych przypadków, kiedy Granger dała się sprowokować.
- Ty, przebrzydły, mały karaluchu - wyciągnęła różdżkę z kieszeni i wycelowała ją prosto w gardło Malfoy’a - Myślisz, że taki mocny jesteś, mając za ojca Śmierciożercę? Dziwne, nie widzę go nigdzie tutaj. Ciekawe czy będziesz taki odważny jak się wyślę do Skrzydła Szpitalnego - wycedziła, nie do końca już panując nad szargającymi nią emocjami. Obrażanie jej to jedno, ale obrażanie jej, kiedy zmagała się z zbyt małą ilością kofeiny w organizmie to już zupełnie inna sprawa.
Malfoy instynktownie się cofnął, a na jego twarzy wykwitło przerażenie, zupełnie jakby Hermiona zagroziła mu, że zmieni jego kolor szaty, na kolory Hufflepuffu, co było największym jego koszmarem.
- I-i i co? Myślisz, że dasz sobie ze mną radę? Moja rodzina jest czarodziejami od pokoleń, a ja jestem w niej najlepszym czarodziejem - warknął, próbując opanować drżenie głosu - Zmiótłbym w mgnieniu oka, taki wybryk natury jak ty.
Hermiona roześmiała się melodyjnie, ani przez chwilę nie spuszczając z niego wzroku. Gdzieś w jej czekoladowych tęczówkach mignął dość szaleńczy błysk, który by każdego przeraził nie na żarty. Chociaż, bądź co bądź, Malfoy’owi wystarczyła konfrontacja, a już trzęsły mu się nogi.
- Doprawdy? To dziwne, bo wczoraj na transmutacji nie potrafiłeś sobie przypomnieć żadnego zaklęcia z zeszłego roku - stwierdziła z mściwą satysfakcją, kiedy twarz Ślizgona przybrała kolor kredy.
Pech chciał, że w tym momencie, korytarz przed Wielką Salą zaczął się zalewać uczniami śpieszącymi na obiad. Ktoś z tłumu szturchnął Hermionę, która na chwilę straciła czujność, a jej różdżka poturlała się w stronę znienawidzonego Ślizgona. Na jej nieszczęście, Malfoy to wykorzystał i zabrał zdobycz w mgnieniu oka.
- Ciekawe, jak sobie poradzisz bez tego przez ten rok. To jeszcze nie koniec. Pożałujesz tego, Granger - oświadczył, uśmiechając się cynicznie i wmieszał się w tłum, zostawiając Hermionę, którą z miejsca ogarnęła panika.

• • •

- Zablał ci ruśćkę? - wymamrotał Ron, zajadając się pulpetem - Pofinnaś skłosić fo McFonafall - wycelował widelcem w Hermionę, opluwając wszystko dookoła, co Hermiona skwitowała pół uśmiechem i wzrokiem pełnym obrzydzenia. 
Przyzwyczaiła się do tego, że płeć męska Hogwartu, zazwyczaj jadła jak prosięta, ale Ron był ewenementem w swojej kategorii. Dobrze, że chociaż jej drugi przyjaciel zdawał się posiadać resztki jakichkolwiek manier i przeżuwał z zamkniętymi ustami, bo w przeciwnym razie, siedząca w środku Hermiona, musiałaby brać kąpiel po każdym posiłku.
Odsunęła się instynktownie od rudzielca, starając się pozostać poza obrębem obstrzału, kiedy usłyszała, że Harry coś do niej mówił.
- …zostawić to nam. Malfoy nie boi się nauczycieli, bo myśli, że jego ojciec wyciągnie go z każdego bagna. Poza tym, wiesz jaka jest McGonagall, pewnie zawoła tego przerośniętego nietoperza i będzie chciała poznać wersję obu stron. A Malfoy to wykorzysta, wciskając kit belfrom, że zgubiłaś różdżkę i zganiasz to na niego, bo się na niego uwzięłaś od początku szkoły. On zawsze robi z siebie niewiniątko.
- Nienafice tej fyrośniętej szczurzofretki - skwitował Ron z oburzeniem. 
- Wyrośniętej szczurzofretki? Cholibka, mam nadzieję, że to nie o mnie - usłyszeli głos za swoimi plecami, a trójka przyjaciół odwróciła się w stronę, poranionego nieco bardziej niż zwykle, Hagrida, który przyglądał im się badawczo.
- Cześć, Hagrid - przywitali się chórem.
- Wyglądasz… - urwała Hermiona, nie wiedząc co chce właściwie powiedzieć - Chyba nie zaadoptowałeś kolejnego smoka? - ściszyła głos, starając się, by nikt jej nie dosłyszał, przyglądając się dokładniej twarzy Hagrida.
Ten słysząc jej przypuszczenia lekko się zmieszał i spróbował się uśmiechnąć, co mu wcale, ale to wcale nie wyszło. Wiadome było od razu, że coś było na rzeczy, a nawet jeśli to nie był smok, to coś było prawdopodobnie równie paskudne i niebezpieczne, znając preferencje Hagrida względem domowych zwierzątek.
- Zmyślna jesteś, Hermiono. Ale opowiem wam o tym później - puścił im oko i jak gdyby nigdy nic, zostawił trójkę nastolatków z nieco niewyraźnymi minami.
- Jak nic soś kombinuje. Ja to szuje - wymamrotał Ron, podążając wzrokiem za Hagridem.
- A ja czuję, że straciłam apetyt na cokolwiek - mruknęła Hermiona, odsuwając od siebie talerz i próbując nie patrzeć na chlew wokół przyjaciela.
Ron uśmiechnął się promiennie, na ile mu pozwalało jedzenie w paszczy.
- Nie marte sie, załatfimy fego ffrednego patalca - zapewnił Hermionę, błędnie rozumiejąc jej nastrój. 

• • •

Kolejny dzień, Hermiona przywitała naganą od McGonagall za nie przyniesienie różdżki. 
- Bardzo się na pani zawiodłam, Panno Granger - powiedziała z dezaprobatą, na co Hermionę oblał szkarłatny rumieniec - Prędzej bym się tego spodziewała po panu Weasley’u, który już w przeszłości miał problemy z różdżką - zwróciła się do Rona, którego mina wyrażała głęboki szok, tak jakby McGonagall to sobie właśnie wszystko wymyśliła, po czym oddaliła się w kierunku kolejnych uczniów.
Hermiona uciekła wzrokiem w bok, pełna wstydu, a jej spojrzenie padło prosto na na Malfoy’a, którego mina wyrażała samozadowolenie. 
- Ale się puszy - warknął Ron, posyłając mu mordercze spojrzenie. 
Hermiona zmrużyła oczy, wpatrując się nie mniej groźnie w blondyna, który właśnie demonstrował nauczycielce swoje perfekcyjnie wykonane zadanie.
- Dzisiaj złożymy wizytę pewnemu wyjątkowo brzydkiemu na zewnątrz, jak i wewnątrz, Ślizgonowi - mruknęła Hermiona.
- Eliksir wielosokowy? - podsunął Harry.
- Daj spokój, to świństwo trzeba przygotowywać miesiąc. Poza tym, nie mam z nim zbyt dobrych wspomnień - skrzywiła się, przypominając sobie plucie futrem przez tydzień po zażyciu eliksiru z niewłaściwym włosem.
- Zawsze możemy go wrzucić do jeziora. Albo podpalić jego szaty. Albo nasłać na niego Irytka - wyliczał Ron, wyraźnie rozochocony wizją skopania Malfoy’owego tyłka. 
Hermiona zgromiła go wzrokiem.
- Dzięki, Ronaldzie, ale będziemy musieli pomyśleć o czymś nieco bardziej użytecznym i za razem nie skutkującym wywaleniem nas ze szkoły. 
Chciał wojny? To będzie ją miał!

• • •

Niedługo po północy, trójka przyjaciół pod peleryną niewidką skierowała się w kierunku lochów, gdzie właśnie spali słodko wszyscy Ślizgoni. Ich plan był niemalże perfekcyjny: mieli się dostać do środka, przy pomocy zdobytego wcześniej hasła od Irytka, którego postraszył niewidzialny Krwawy Baron. Potem znaleźć sypialnię Malfoya, podrzucić mu małą niespodziankę i wykraść różdżkę Hermiony.
Kiedy przekroczyli próg odpowiedniej sypialni, usłyszeli donośne chrapanie dochodzące z łóżek Craba i Goyla, co Ron skwitował chichotem.
- Aua! - warknął, kiedy Harry poczęstował go kuksańcem w żebra.
- Zamknij się, bo nas złapią - warknął w odpowiedzi Potter.
Hermiona wyszła spod peleryny i podążyła w kierunku śpiącego Malfoya.
- Czy on śpi z misiem? - spytał z niedowierzaniem Ron, próbując opanować śmiech - I to różowym. 
Na twarzy Hermiony pojawił się półuśmiech.
- Skoro lubi różowy, spodoba mu się nasz mały prezent - wyszeptała w ich kierunku, kładąc na szafce nocnej bombonierkę, do której była przyczepiona urocza karteczka z wymuszonym, wymyślnym pismem  Ślizgonki  „Dla mojego kochanego Draco, Pansy Parkinson”.
Hermiona schyliła się, szukając w jego rzeczach swojej różdżki. Niestety, bez skutku. Sekundy, a później minuty ciągnęły się w nieskończoność. 
- Hermiono, pośpiesz się - wyszeptał Harry, patrząc z niepokojem na pogrążonego, w nieco niespokojnym śnie jednego ze Ślizgonów. 
Granger warknęła coś niezrozumiałego pod nosem i zaczęła jeszcze dokładniej przekopywać jego rzeczy, kiedy usłyszała skrzypienie podłogi i znajomy głos.
- Nie powinnaś tutaj być. 

• • •

No i dotarliśmy do końca rozdziału 2. Nadal nie wierzę, że udało mi się założyć i zacząć prowadzić bloga, bo zawsze myślałam, że jestem tą, która zawsze wiele planuje i mało robi, a tutaj taka niespodzianka!
Muszę wam powiedzieć, że co raz lżej idzie mi pisanie i co raz pewniej się czuję kontynuując tę historię. Mam jeszcze drugiego bloga, poświęconego bardziej obyczajowo-kryminalistycznej tematyce, gdzie prowadzę autorską historię, ale chyba ta historia jest moją historią numer jeden :) Potterheads, łączmy się!
Dziękuję każdemu, kto wszedł i zostawił po sobie ślad w postaci komentarza. Każda opinia, każdy komentarz motywuje mnie do tego by pisać, pisać i jeszcze raz pisać! Jesteście najlepsi! Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję, że weszliście i postanowiliście razem ze mną przeżywać Potterowską przygodę na nowo!
Jeszcze na koniec swojego paplania, z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy i niedociągnięcia, bo trochę pozapominałam z HP i muszę sobie odświeżyć pamięć, czytając serię od nowa. Ale to dopiero po sesji.

Co do spraw organizacyjnych, na blogu pojawił się nowy wygląd, w 100% stworzony przeze mnie. Jest trochę ciemno, dla niektórych może się wydawać, że jest nieco mrocznie, ale to nie dlatego, że ta historia będzie miała w sobie dużo mrocznych elementów, ale bardziej dlatego, że taka właśnie kolorystyka kojarzy mi się z książkami autorstwa pani Rowling.
Jak dobrze widzicie na nagłówku jest Hermiona, co jest jednoznaczne z tym, że ta historia będzie głównie przedstawiona z jej perspektywy. Może się zdarzyć, że tę pałeczkę przejmie jakaś inna osoba, ale to sporadycznie. Doszłam do wniosku, że darujemy sobie perspektywę Harry'ego, bo ją już mieliśmy w serii HP i starczy. Dajmy mu nieco odpocząć ;)
Nad postami zawitała nawigacja, która jest w trakcie budowy, ale powinna być gotowa wraz z nadejściem poniedziałku. Chętnie bym ją dokończyła dzisiaj, ale niestety jutro na uczelni mam małe urwanie głowy i muszę uwinąć się z tysiącami innych rzeczy (eh). 
Jeśli cokolwiek na blogu byłoby nieczytelne, niepoprawne, to proszę piszcie pod tym postem, bo wiem z doświadczenia, że mój komputer ma jakiś dziki kontrast i u mnie wszystko jest ok, a u innych natomiast... no szkoda gadać. 

Co do parringów... hm, jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Chyba chciałabym uniknąć Dramione, bo to dla mnie jest nieco nienaturalne i z tego widziałam, jest multum blogów poświęconych tej parze. Ponad to, chcę wyjść trochę poza schemat i darować sobie kanoniczne parringi, których nie jestem fanką. Zarówno Hinny jak i Romione... no nie. I z tego co czytałam, pani Rowling również wolałaby żeby historia potoczyła się nieco inaczej ;)
Jeśli macie jakieś sugestie, czy też podpowiedzi, walcie śmiało! Chętnie razem z wami napiszę tę historię :)

12 komentarzy:

  1. Witaj, zapisałaś się do mojego katalogu ale w zgłoszeniu brakuje kategorii do której blog ma być wpisany. Mam nadzieję że znajdziesz wolną chwilę i ją dopiszesz, po prostu w odpowiedzi :) Zgloszenie jest przyjęte oczywiście, tylko czekam na kategorię ;))

    Katalogowy Świat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam najmocniej za kłopot :( Już dodałam kategorię!

      Usuń
  2. Rozdział bardzo fajny :) podobała mi się rozmowa Złotej Trójcy przy jedzeniu. Wprawdzie Ron je jak człowiek pierwotny no ale to już taka osobowość :D
    Fajnie, że piszesz z perspektywy Hermiony zawsze ją lubiłam ;)
    Co do pairingów... zawsze chciałam żeby Hermiona była z Harrym ;)
    Masz cudny szablon <3 gratuluję umiejętności ;)
    Czekam na next!
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    zapraszam do mnie na nowy rozdział
    http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochana :* Ron, taki jego urok! I za to go lubię, że więcej ma rozbrajających wad niż zalet, haha. Powiem ci, że myślałam o Harrym i Hermionie, nawet zgłosiłam się do Katalogu Granger jako opowiadanie o Harmiony i chyba pociągnę ten wątek :)
      Tymczasem lecę do ciebie czytać rozdział :* dzięki za powiadomienie, bo nie do końca ogarniam jeszcze blogspota, haha :D

      Usuń
    2. Dobry wybór z tym wątkiem ;) oni zawsze do siebie pasowali, a Rowling poleciała sobie w kulki z tymi pairingami...
      U mnie przed chwilą pojawił się 13 rozdział ;)

      Usuń
    3. Prawda? Też tak myślę! ;)

      Usuń
  3. Bardzo fajny blog jak i rozdział. Uwielbiam opowiadania o Harrym więc trafiłaś w mój gust. Płynność oraz odpowiednie tempo całości. Mam nadzieję że się nie zawiodę bo będę nie raz tutaj wracać xx
    http://isabellebailey.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tak pozytywny komentarz :** obiecuję wpaść i przeczytać twój blog, kiedy tylko mi się sesja skończy ;)

      Usuń
  4. Wiesz jak podoba mi się twój blog, więc napisze wszystkie przymiotniki opisujące ten rozdział:
    świetny, zacny, niesamowity, pełny akcji, kreatywny...
    i muszę dodać, że jesteś kolejną osobą, która skończyła rozdział w taki sposób, że będzie mnie zżerać ciekawość odnośnie tego co się wydarzy!!
    DLACZEGO MI TO ROBICIE! xDD

    Pozdrawiam, życzę dużo weny i oczywiście chciałabym przeczytać jakiś niestandardowy perring ale jak na razie nie mam pomysłów aby ci podpowiedzieć.

    Ściskam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Dziękuję ci bardzo :* zawsze twoje komentarze są takie miłe, że mi poprawiają humor! Haha, obiecuję, że postaram się by takie zakończenia nie pojawiały się zbyt często :D jeśli prowadzisz swojego bloga, to koniecznie zostaw mi adres, chętnie poczytam!

      Usuń
  5. W końcu tu dotarłam. Bardzo mi się podoba, świetnie piszesz, uważam że masz talent. Pisz dalej, życzę Ci mnóstwo weny. Apropo myślałaś o Blinny? Blaise i Ginny? :D Zawsze byłam za paringiem Dramione, byłam z nimi całym sercem, z biegiem czasu po prostu ciężko stworzyć coś o nich czego jeszcze nie było. Więc Cię rozumiem. Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajne opowiadanie, czekam na następne, z chęcią tu wrócę. :)))
    Zapraszam do siebie hermionaandfred.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń